Miałam wczoraj wieczorem "jajeczko". Śpieszyłam się, więc nie czekałam na zmianę świateł, tylko biegiem przez ulicę. To wąska uliczka, ale światła są, bo naprzeciw jest dom dziecka. A tu jak spod ziemi: policja. Dokumenty, proszę. A ja nie mam, bo idę na "jajeczko" - tłumaczę. I się zaczęło: imię, nazwisko, pesel. Przez myśl mi przeleciało, że skłamię. W końcu człowiek przez telefon orzekł, że mam "biały" pesel. Pouczyli i puścili wolno. Jak przyszłam na imprezę, jajeczko już pływało ostro.
Nr. 360 dodane w 2009-04-10 09:01:12 w kategorii dzień, przez Hanka
Skomentuj! (0)