Zimowej nocy miałem ochotę na papierosa,wiec długo nie myśląc idę na balkon, ale że strasznie wiało i nie chciałem nadmuchać do pokoju obudziłem brata, żeby zamknął za mną drzwi.Tak zrobił, ale że był śpiący położył się na tapczanie i zasnął. Myślałem, że mnie coś trafi, nie dość, że mróz to ja jeszcze w krótkich spodenkach. Było mi tak zimno, że rozpaliłem ognisko z wyrwanych kieszeni spodenek, w końcu po 2 godzinach stukania i pukania obudził się, otwiera i mówi: och, dobrze, że nie zasnąłem.
Nr. 644 dodane w 2009-06-25 22:23:43 w kategorii numer, przez NM
Skomentuj! (7)