Byłam dziś na randce. Zaprosiłam faceta do domu. Miał być ciąg dalszy. Wchodzimy, całujemy się, i nagle czuję, że coś mi strzela pod nogami. Zapalam światło, a tam zwłoki chrabąszczy. Niektóre się ruszają. Co za obrzydliwość! W tym zakręceniu, jak wychodziłam, zostawiłam otwarty balkon, a kotka urządziła polowanie. Co złapała, przynosiła pod drzwi. Facet zrobił się zielony, i szybko się zmył. A ja, kurde zostałam z tymi ochydztwami.
Nr. 673 dodane w 2009-07-01 23:47:50 w kategorii love, przez ninka
Skomentuj! (5)