Wróciłam właśnie od lekarza dyżurnego. Ręką kurde, nie mogę ruszyć od rana, bo mnie zesztywniała na amen. Doktor kazał mi krzyżować ręce na plecach, a ja prawą tylko do pasa dostaję." Może panią pies szarpnął na smyczy, albo autobus zahamował i panią szarpnęło" - myślał głośno. Ja nic. A co miałam powiedzieć, że mi zesztywniała, bo od miesiąca grałam na komputerze w pasjansa, a łokieć zwisał mi ze stołu. Chyba, by mi nie uwierzył.
Nr. 697 dodane w 2009-07-12 20:40:41 w kategorii dzień, przez Santina5
Skomentuj! (2)