Żona wyjechała no to lokal i impreza, a w sobotę o 4 pociąg do lubej. Bawię się z lasencją, wychodzimy razem o 3, leje deszcz. Mówię do niej - mam parasol, chodź skoczymy do mnie po torbę, bo wyjeżdżam i odprowadzę cię do domu. Dobra. Wchodzimy do mnie, wyro nie pościelone, w końcu sam w domu. Biorę torbę, patrzę - O KURDE - laska padła w wyro i śpi. Szarpię ją, wstawaj mówię muszę jechać, a ona - nie pie...I chodź do wyra. O kurde!!!!!
Nr. 698 dodane w 2009-07-13 12:50:30 w kategorii love, przez Gilbert
Skomentuj! (11)