Jedziemy dziś na wesele na wieś do mojej rodziny.
Rano zadzwoniła matka mojego chłopaka. Ten był w łazience ,to mamuśka najpierw ze mną gada: Uważajcie, co będziecie tam pili i jedli. Taki upał, a na wsi to napewno mają jajka nie badane, i możecie się zarazić salmonellą. No i wódki też nie pijcie, bo wam jakiegoś bimbru naleją. Kurde, tak mnie wk..., że tylko powiedziałam, że moja rodzina nigdy mnie jeszcze nie otruła.
Nr. 764 dodane w 2009-08-01 08:30:47 w kategorii rodzinka, przez Wściekła
Skomentuj! (5)