Przyszłam z pracy, nie mam światła. Wszyscy mają, ja nie. Zadzwoniłam na pogotowie energetyczne, bo głupieję w takich sytuacjach. Przyjechał facet, wyjął młotek. Powiedział, że musi znaleźć miejsce, gdzie ma coś przechodzić, co powoduje, że światła nie ma. Mam tapety,na ścianie nic nie widać. To on, łup – młotkiem ścianę. Tu nie ma – mówi. No to w drugie miejsce – łup. Jak się chciał trzeci raz zamachnąć, wrzasnęłam, żeby sobie poszedł. Kurde, mam dwie dziury, a światła wciąż nie ma.
Nr. 872 dodane w 2009-08-20 18:14:59 w kategorii dzień, przez Gościówka
Skomentuj! (6)