Lotnisko w Warszawie, tłum witających. Ja czekam na swego mena. Nagle ktoś woła, że przyjechali siatkarze, kadra narodowa. Faktycznie, wychodzą. Są wspaniali, no, mówię orły. Ludzie rzucają się po autografy. Myślę, zrobię przyjemność siostrzenicy i też wezmę. Dorwałam się do jednego, takiego nieco mniejszego. Podsuwam notes, podpisał. Dumna jak paw, pokazuję autograf mojemu menowi. A on w ryk!!! Ty wiesz, mówi, czyj masz autograf??? Masażysty!!!O kurde, też był fajny, nie znam się na kadrze.
Nr. 950 dodane w 2009-09-05 19:45:51 w kategorii dzień, przez karolka
Skomentuj! (9)