Przez 2 dni opiekowałam się chorym kotem (taki pół pers) koleżanki, która pojechała na wesele. Miałam dać lekarstwo, jeść, pogłaskać. W nocy dostał rozwolnienia, którego ślady zostawił w całej chałupie. Złapałam go, usidliłam w łazience, ślady sprzątnęłam. Ale jego futro też było całe w gów.... Nie miałam wyjścia, kota musiałam umyć. Nie był zadowolony, w połowie kąpieli mi się wyrwał. I uciekając zostawiał podwójny ślad - jeden z wody, drugi z ... no wiecie z czego. Bo, niestety, nadal go czyściło
Nr. 1241 dodane w 2009-11-22 21:30:02 w kategorii numer, przez bimbałka
Skomentuj! (9)