Minęło parę tygodni - i dnia pewnego kobieta znów zawitała. Bieda w tym rejonie okrutna, więc zapytała,czy roboty jakiejś nie ma. Ponieważ gotuje dobrze, postanowilismy jej pomóc - i poprosiliśmy, aby zrobiła nam 60 gołąbków (spodziewałam się gości). Wyliczyła mi więc, ile czego kupić - zakupiliśmy więc produktów i zawieźliśmy.Następnego dnia ciągnie na taczce gar z gołąbkami i informacją, że niestety 60 nie wyszło tylko 50. OK, myślę sobie może być.
Ale.... muszę jeszcze dopłacić 250zł (robocizna i PRODUKTY, bo tamtego było mało.
Zęby zacisnęłam, zapłaciłam i gołębie zabrałam do domu. Tu postanowiłam przepakować je i pomrozić a tu niespodzianka: tylko 40 szt.
Mąż białej gorączki dostał, że z nas takie miękkie tyłki i obiecaliśmy sobie że to ostatni raz.
Nr. 1256 dodane w 2009-11-26 12:53:21 w kategorii ludzie, przez Joanna
Skomentuj! (13)