Wracam dziś samochodem do domu. Noc ciemna, ulica pusta. I nagle, kątem oka widzę DINOZAURA. Wielkiego! Wszedzie czarno, a dinozaur stoi jak wół. Opowiedziałam córce, że widziałam dzinozaura. A ona pyta: ŻYWEGO? Nie, skąd , makietę widziałam, bo się nie ruszał, przy Żwirki i Wigury stał. A ona na to: To może idź i zobacz czy tam jeszcze jest, bo kolegi wujek też miał różne omamy i się okazało, że ma nadczynność tarczycy! Qrde, ja mam niedoczynność, ale teraz to ja już nie wiem, czy on tam był.
Nr. 1317 dodane w 2009-12-09 21:13:05 w kategorii rodzinka, przez olina44
Skomentuj! (9)